W oczach widać nie tylko jaskrę. Prof. Szaflik: „Możemy dostrzec początki Alzheimera”
Katarzyna Pinkosz, NewsMed, Wprost: Panie Profesorze, dzięki badaniom przesiewowym w okulistyce, również z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, można by nie tylko wcześniej wykryć jaskrę, ale też chorobę Alzheimera. Prowadził Pan takie badania. Czy jesteśmy coraz bliżej do wprowadzenia takich rozwiązań? Czy będzie można na podstawie badania oczu zdiagnozować wczesne objawy jaskry czy choroby Alzheimera?
Prof. Jerzy Szaflik, dyrektor Centrum Mikrochirurgii Oka Laser: Zależność między zmianami w naczyniówce oka u osób zagrożonych chorobą Alzheimera okryli Amerykanie. My, przy współpracy z Kliniką Neurologii szpitala MSWiA, wykonaliśmy takie badania u 20 pacjentów z wczesnymi zmianami w chorobie Alzheimera. Te dane się potwierdziły. Badanie oka to bardzo atrakcyjna forma badania przesiewowego w chorobie Alzheimera, ma ten walor, że jest badaniem bardzo tanim, w porównaniu z innymi badaniami, które należy wykonać przy podejrzeniu choroby Alzheimera, jak rezonans magnetyczny czy pobranie płynu mózgowo-rdzeniowego.
Niestety, jak na razie nie udało nam się znaleźć grantu, który byłby nastawiony na takie badania i z którego moglibyśmy skorzystać. Nadal tym się interesujemy, mamy nadzieję, że może tej jesieni uda nam się pozyskać grant, który moglibyśmy realizować wspólnie z neurologami i psychiatrami i kontynuować te badania.
Podobna sytuacja dotyczy systemu e-jaskra. Zrealizowaliśmy prawie 5 tysięcy badań, uzyskując bardzo dobre wyniki. Aktualnie współpracujemy z Politechniką Gdańską, mamy nadzieję, że w wyniku tej współpracy uda nam się jeszcze bardziej udoskonalić platformę i doprowadzić do sytuacji, kiedy będzie mogła ona być wykorzystywana masowo do wczesnego wykrywania jaskry. Tu też mamy nadzieję, że razem z Politechniką Gdańską uda nam się uzyskać grant, dzięki któremu będziemy mogli badania kontynuować.
Zarówno jedne jak drugie badania jak do tej pory realizowaliśmy ze środków własnych.
Jaskra: możliwości rozpoznawania dzięki zastosowaniu AI w okulistyce
Sztuczna inteligencja zmieni okulistykę?
Dostrzegam ogromne możliwości sztucznej inteligencji, choć mam też świadomość problemów i zagrożeń. W okulistce są jednak szczególnie możliwości wykorzystania sztucznej inteligencji w diagnostyce. Bardzo potrzebne są badania przesiewowe, szczególnie w tych chorobach, w których proces chorobowy przebiega podstępnie, np. w jaskrze, zwyrodnieniu plamki żółtej. Są relatywnie proste.
W Polsce jest 700 tys.-1 mln osób chorych na jaskrę, a leczonych tylko ok. 340 tys. Pozostali nie wiedzą, że są chorzy. Jaskra jest podstępną chorobą, w pierwszym okresie przebiega bezobjawowo, jednak dokonane zniszczenia nerwu wzrokowego są nieodwracalne. Dlatego tak ważne jest wczesne wykrywanie choroby. Żeby znaleźć 300-400 tys. chorych, którzy nie wiedzą, że chorują, musielibyśmy wykonać badania u ok. 5 mln osób, a należałoby powtarzać je co ok. półtora roku, bo choroba może się pojawić. Nie ma możliwości przeprowadzania co półtora roku badań u 5 milionów osób, a mogłaby nas w tym wspomóc sztuczna inteligencja.
U ok. 10-15 proc. osób po takim wstępnym badaniu wstępnym będziemy mieć podejrzenie jaskry. Oczywiście, takie podejrzenie trzeba potwierdzić, ale już nie u 5 mln osób, tylko u 500-700 tysięcy. To zupełnie inna skala.
Wyzwania w polskiej okulistyce: transplantacje rogówki
Na Pana oczach okulistyka w Polsce zmieniała się, w dużej mierze dzięki Panu. Co uważa Pan za największe Pana osiągnięcie?
Zmiany w okulistyce to nie tylko ja, choć działam w niej od początku lat 70. Gdy kończyłem studia, miałem wiele rozterek, jaką specjalizację wybrać. Wybrałem okulistykę i uważam, że to był najlepszy wybór mojego życia. Okulistyka jest bardzo atrakcyjną specjalnością. Dość szybko zaczęliśmy stosować metody mikrochirurgiczne. To była epokowa zmiana, ponieważ obraz pola operacyjnego zwiększył się 10-15 razy. To zupełnie zmieniło możliwości operacyjne. Klasycznym przykładem jest zaćma, która dziś jest problemem bardzo dobrze opanowanym. Wykonujemy zabiegi mikrochirurgiczne, dobiera się coraz lepsze soczewki. Osoba, która całe życie nosiła okulary, często po zabiegu nie musi już ich nosić. Oczywiście, nie dotyczy to wszystkich osób, ale wielu – już tak.
A jeśli chodzi o moje największe osiągnięcie, to oprócz budowy Okulistycznego Szpitala Klinicznego – było nim zorganizowanie w Polsce (jako drugim z krajów postsocjalistycznych) Banku Tkanek Oka. To stworzyło zupełnie nowe możliwości. Bardzo ubolewam, że postęp w tym zakresie jest bardzo ograniczony.
Właściwie dlaczego?
Brakuje dawców. Gdy zaczynaliśmy tworzyć Bank Tkanek Oka, Amerykanie nam pomagali. Skupowali wtedy rogówki z całego świata. Teraz już tego nie robią; odwrotnie – od wielu lat to oni są największymi eksporterami rogówek na świecie, tak wiele ich pozyskują. My mamy przepisy, że możemy pobrać rogówkę od osoby zmarłej (podobnie jak innych narządów do przeszczepiania) – nawet bez zgody rodziny. Rogówkę można pobrać do 12 godzin po zgonie, pobieramy samą rogówkę, nie całą gałkę oczną, dlatego jest to niedostrzegalne. Jednak wciąż jest problem ze zgłoszeniem dawców – trudno mi powiedzieć, co jest tego przyczyną.
Problem polega na tym, że obecnie pacjent czeka 4-5 lat na przeszczep rogówki, a w tym czasie zmieniają się warunki okulistyczne, w efekcie czego zamiast przeszczepu warstwowego musimy zrobić przeszczep drążący, co jest trudniejsze, a rokowanie pacjenta gorsze. Ten problem – jeśli chodzi o przeszczepianie rogówki – powinniśmy rozwiązać.
Krótkowzroczność: „choroba smartfonów” i metody leczenia
Jak ocenia Pan możliwości polskiej okulistyki i pomocy pacjentom ze schorzeniami narządu wzroku?
Okulistyka w Polsce jest na dobrym, europejskim poziomie, mamy bardzo dobrze wykształconych okulistów, bardzo dobre możliwości sprzętowe. Nawet problem z dostępnością do specjalistów w okulistyce wydaje się mniejszy niż w innych dziedzinach medycyny.
Coraz większym wyzwaniem jest obecnie krótkowzroczność. To problem światowy. Koreańczycy i Japończycy mają nawet 95 proc. krótkowzroczności. Jeszcze 20 lat temu w Polsce to tylko 15-20 proc. osób miało krótkowzroczność; dziś jest to już prawie 50 proc.
Dlaczego ten problem tak narasta? To kwestia komputerów, telefonów?
Tak. W szkole dziecko ma w zasadzie dobrze rozwiązany problem widzenia. Patrzy na tablicę, na zeszyt, na panią, która chodzi po sali. Nieszczęście polega na tym, że dziecko tylko czeka na przerwę, żeby wyjąć telefon. A praca z bliska determinuje pogłębienie się krótkowzroczności. Młodzież wiejska ma cztery razy mniej krótkowzroczności niż młodzież z miast.
Szukamy metod powstrzymywania postępu krótkowzroczności. W najbliższym czasie zaczynamy stosowanie leczniczych soczewek kontaktowych dla dzieci i młodzieży z krótkowzrocznością, a także nowej metody leczenia powstrzymywania krótkowzroczności z użyciem czerwonego światła. Jestem w to mocno zaangażowany.
Dlaczego warto powstrzymywać krótkowzroczność?
Bezwzględnie trzeba dążyć do tego, żeby krótkowzroczność u dziecka zatrzymać. Uważam też, że bardzo ważne są wszelkie decyzje dotyczące ograniczenia młodzieży dostępu do tabletu, telefonu.
Zupełnie inna sytuacja jest, gdy ktoś ma krótkowzroczność -2 dioptrie a krótkowzroczność -8 dioptrii: to zupełnie inne perspektywy i zagrożenia, jeśli chodzi o narząd wzroku. Trzeba za wszelką cenę dążyć do tego, żeby krótkowzroczność albo nie występowała, a jeśli występuje – to żeby ją ograniczyć, zmniejszać, nie dopuszczać do jej rozwoju. W tym zakresie mamy coraz większe możliwości, szukamy metod leczenia.
Na pewno jednak dostęp do telefonów komórkowych powinien być dla dzieci ograniczony.
Prof. Jerzy Szaflik, inicjator i wieloletni dyrektor Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego w Warszawie, wieloletni konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki; był jednym z pierwszych polskich chirurgów, którzy wprowadzali fakoemulsyfikację zaćmy i zabieg usuwania zaćmy z użyciem lasera femtosekundowego. Jest właścicielem i dyrektorem Centrum Mikrochirurgii Oka Laser, członkiem krajowych i międzynarodowych towarzystw naukowych.